Zimowe przeceny. Ściema czy fejk?

Autor |2019-02-07T15:10:33+00:007 lutego 2019|Wydawaj|0 komentarzy

Kiedy po wejściu do sklepu widzisz tylko wielkie bannery z napisem „SALE”, miej się na baczności. Większość zimowych przecen wygląda dobrze tylko na papierze. Sprawdź, na co uważać

Wyprzedaże zimowe zaczynają się już po świętach. Potem kuszą 70% obniżkami przez cały styczeń i wygasają dopiero pod koniec lutego. Na billboardach, metkach i w socialach wyglądają świetnie. Ale, jak się okazuje, tylko tam.

Firma Deloitte co roku przygotowuje Świąteczny Barometr Cenowy, który porównuje ceny sprzed i w trakcie wyprzedaży. Bierze pod uwagę ponad 1000 największych sklepów online. I pokazuje, że poziom większości cen w listopadzie i styczniu wcale się tak bardzo nie zmienia.

70% tylko na papierze

Sklepy, których oferta została prześwietlona, sprzedają m.in. kosmetyki, książki, gry, zegarki, zabawki, muzykę, sprzęt AGD, laptopy, okulary VR, planszówki… Łącznie eksperci z Deloitte przebadali ponad 300 produktów. I co odkryli?

.

Wychodzi na to, że w okresie Black Friday i poświątecznych przecen większość produktów w sklepach drożeje, a nie tanieje.

A jakie najlepsze przeceny?

Z raportu wynika, że na wyprzedażach najbardziej opłacało się kupować gry komputerowe i smartfony. Ale tu też trzeba uważać!

W jednym ze sklepów iPhone X przed przeceną kosztował 3641 zł, w Black Friday – 3799 zł. Teraz, w okresie styczniowych wyprzedaży, jest wart 3699 zł. Czyli mniej niż w Black Friday, ale nadal więcej niż w listopadzie. Coś średnia ta „promocja”. W dodatku na podobną mogli się naciąć gracze – za FIFĘ 19 na PC przed BF trzeba było zapłacić 128 zł, a w BF więcej, bo 138 zł.

Zdarzają się też prawdziwe promocje. Np. 13-calowy MacBook Pro w listopadzie kosztował 5498 zł, w Black Friday o stówę mniej (5399 zł). Teraz można go mieć już za 5199 zł. Tylko jak rozpoznać dobry deal na miejscu w sklepie, kiedy krążymy między alejkami i zewsząd krzyczą do nas przekreślone na czerwono zera?

Zawsze sprawdzaj ceny

Najłatwiej podejmować decyzje świadomie, a nie pod wpływem impulsu. Czyli najpierw wybrać produkt, a potem czekać na przecenę – a nie wybierać produkt dlatego, że jest w przecenie, bez weryfikacji, ile naprawdę jest wart. Sprawdzenie ceny produktu w sieci to prosty zabieg, który może nam zostawić w kieszeni nawet kilkaset złotych. Lepiej o tym nie zapominać!

O autorze:

W Cashapowo ogarnia teksty cudze i pisze własne. Zawsze szuka inspiracji, więc jeśli masz fajny temat i chciałbyś, żeby został poruszony na blogu – pisz śmiało!

Zostaw komentarz